-

Globalny

Poniewolnicze pośrednictwo pracy

Bariery sędziwego emigranta

Pana Macieja (imię zmienione) poznałem rok temu w jednym z centrów opieki długoterminowej w Toronto. To jest niesamowite, jakie dowcipy potrafi płatać mózg człowiekowi. W branży opiekuńczej panuje pogląd, iż na starość pacjent powraca najchętniej do języka z dzieciństwa. Stąd głęboki sens etnicznych placówek opiekuńczych, do których należy np. Copernicus Lodge (dom otwarty w 1979 r.) w tradycyjnie polskich okolicach Roncesvalles Ave. w Toronto. Wyobraźmy sobie bowiem sytuację, w której emigrant, który nie miał wielu szans na naukę lokalnego języka (z racji na głównie fizyczny charakter zatrudnienia, często w brygadzie osób z tego samego kraju) starzeje się, a jedyną opcją zapewnienia mu w miarę godnego życia jest umieszczenie go w placówce opiekuńczej? Obok barier umysłowych (demencja) i sensorycznych (utrata słuchu, wzroku), oraz wyobcowania ze swojego środowiska zawodowego, rodzinnego i narodowego dochodzą jeszcze przynajmniej dwie: kulturowa i językowa... Pomimo ciepłego posiłku, zmienionej pieluchy, sprawdzonego ciśnienia, cukru i podanych leków to wciąż jest w sensie ludzkim alienacja czyli wegetacja.

Mój bohater nie cierpi w wyżej opisany sposób, choć skończył już setkę. Jest jednak inny problem. Chociaż słychać wyraźnie, że angielski nie jest jego podstawowym językiem, czasami po prostu się na niego przełącza, pomimo upartych prób z mojej strony, by rozmawiać po polsku (takie było życzenie wyrażone przez prawnych opiekunów). Ostatnio jednak udało się rozmawiać całkowicie w ojczystej mowie, co dało Panu Maciejowi możliwość wypowiedzenia się, jak na swój wiek i kondycję fizyczną, całkiem detalicznie.

Z ochotnika do niewolnika

Z tego co udało mi się zrozumieć, był żołnierzem-ochotnikiem przedwojennego Korpusu Ochrony Pogranicza. Zaciągnął się rok lub dwa przed wojną, nie miał jeszcze wówczas przepisowych 21 lat, 18 bodaj. Służył na różnych placówkach, a biorąc pod uwagę długość przedwojennej granicy II RP, możliwości było sporo. Przeglądając przy nim starą mapę nabrałem przypuszczeń co do przynajmniej trzech możliwych lokalizacji jego służby: okolice Zbaraża na Wschodzie, oraz Lwówek i Grudziądz na Zachodzie. Wspominał, że na granicy z ZSRR na pewnych odcinkach szło się prawie ramię w ramię z pogranicznikiem sowieckim i nieraz się gwarzyło. Jeden po naszemu, drugi po ichniemu. A ponieważ po tamtej stronie była straszna bieda więc jak sołdat poszedł dalej, a polski udawał, że nie widzi, biegały rosyjskie (ukraińskie?) kobiety na naszą stronę narwać chrustu i jabłek z opuszczonego sadu nieopodal, bo u siebie mieli już wszystko wybrane. Z tych jabłek i odrobiny mąki robiły placki, którymi czasami w podziękowaniu częstowały naszych pograniczników.

Potem, jak się później okazało, miał Pan Maciej sporo szczęścia, bo wojna zastała go gdzieś pod Poznaniem. Natarcie niemieckie było ponoć błyskawiczne i dla obrońców zaskakujące. Po krótkiej walce i niewiele dłuższej niewoli niżsi szarżą żołnierze zostali skierowani na roboty przymusowe w głąb Rzeszy. Gdzie dokładnie – bohater nie pamiętał. Gdzieś w dolinie Renu, w każdym razie w późniejszej zachodniej strefie okupacyjnej. Wszyscy robotnicy przymusowi zostali z góry uświadomieni o swoim położeniu. Nocowali na siennikach w liczbie około setki na podłodze w sali ludowej, skąd co rano szli do pracy i tam po pracy wracali. Powiedziano im, że teraz są niewolnikami, a Hitler zakazał niewolnikom rozmawiać i jeść przy jednym stole jak równy z równym ze swoimi panami. Trafiał więc Maciej do różnych gospodarstw, gdzie tak jak i jego towarzysze niedoli, zastępował w najcięższych pracach rolniczych aryjskich mężów  i synów, którzy w tym czasie dostawali właśnie sromotny łomot pod Stalingradem. Pod koniec wojny trafił do gospodarzy – katolików. Kiedy przyszedł czas na posiłek stał zgodnie z przyzwyczajeniem w progu domu, czekając aż ktoś napełni jego menażkę. Wtedy gospodarz wysłał żonę, żeby go zapytała, co tak stoi, niech siada do stołu. Pan Maciej odpowiedział tak, jak go wyuczyli: „Hitler nam zakazał”. Na co miał bauer odpowiedzieć: „Hitler niech uważa, czy go Anglicy przy stole usadzą, jak go posadzą”.

Praca szuka Polaka

Wojna się skończyła i taki oto wyłonił się obraz robotników przymusowych, tzw. „dipisów” (od ang. DPs - displaced persons) – jak trafnie podpowiada Wikipedia: osoby przemieszczone, określenie tak przez Aliantów jako te, które w „wyniku wojny znalazły się poza swoim państwem i chcą albo wrócić do kraju, albo znaleźć nową ojczyznę, lecz bez pomocy uczynić tego nie mogą”. Ponieważ natura nie znosi próżni, wspólne przebywanie zbliża (choćby i w formie syndromu sztokholmskiego), a dotychczasowi mężowie i narzeczeni z wojny nie wrócili – wielu Polaków pożeniło się z Niemkami, niepomni na wojenne zaszłości. Ci więc Polacy zostali w powojennych Niemczech tam gdzie ich los rzucił, a miliardy dolarów wpompowane w RFN przez Marshalla i Adenauera (tego, co nie uznawał granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej) z pewnością umiliło ich późniejszy żywot (gdy trzeba było „w kuchni przy dziecku mówić po niemiecku”).

Ale tu zaczyna się ciekawy smaczek. Niedługo po umilknięciu ostatnich dział pojawia się we wsi Pana Macieja elegancki kanadyjski urzędnik. Rozpowiada wszem i wobec, że ponieważ teraz praca przymusowa się skończyła i jest nielegalna, to on ma dla wszystkich dotychczasowych niewolników świetną ofertę: niedługo przypływa statek z Kanady i tam czeka wszystkich chętnych praca i świetlana przyszłość. Ci, którzy już zdążyli się przyzwyczaić do Niemiec i Niemek propozycję tę wyśmiali. Nie dość, że woleli „wróbla w garści” to jeszcze wyjazd za Ocean wydawał im się kompletną abstrakcją (co dopiero, gdyby już wówczas wiedzieli o przyszłych dobrodziejstwach Planu Marshalla). Wielu innych jednak przystało na nowe przesiedlenie, choć również trudno było im uwierzyć, że specjalnie po nich przypłynie statek. Oprócz stanu fizycznego dla nowych pracodawców liczyła się przede wszystkim umiejętność czytania i pisania. Urzędnik miał przy sobie małą książeczkę (chyba nawet po polsku), z której polecał kandydatom czytać po 5-6 linijek we wskazanym miejscu. Założenie było takie, że jak już ktoś nauczył się pisać i czytać w danym języku, to i z angielskim sobie jakoś poradzi. Za jakieś dwa tygodnie przybył do wsi inny urzędnik poinformować kandydatów, żeby już się nie oddalali z dotychczasowego miejsca, bo do końca miesiąca statek powinien stanąć bodaj w Hamburgu. I rzeczywiście, z Niemiec we dwa tygodnie z okładem statek pełen „poniemieckiej” siły roboczej zawija do Halifaxu w Kanadzie. Po obfitym śniadaniu wszyscy przybyli otrzymali swoje przydziały i już nazajutrz Pan Maciej meldował się do pracy w kopalni węgla…

Czy więc warto było?

Powyższa historia jest niby prosta i nieskomplikowana. Historii takich poznałem więcej na początku XXI w. odwiedzając środowiska polonijne w Kanadzie. Rozformowanie Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie w 1947 r. (nie spełniło się Adama Doboszyńskiego przewidywanie III wojny światowej) oznaczało tysiące zdemobilizowanych polskich żołnierzy, bohaterów przymierających głodem. Do Polski repatriowało ok. 105 tys. żołnierzy i oficerów. Los wielu z nich, pod uznanym przez Churchilla i in. rządem okazał się gorzej niż marny. Pozostali też nie mieli różowo. Taki np. Generał Franciszek Sosabowski, bohater spod Arnhem, zmarł w okolicach Londynu w roku 1967 jako tapicer i monter telewizorów. Nie wypada pisać i mówić źle o Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie, w zwłaszcza w zderzeniu z narracją sowieckich oprawców z Katynia i tylu innych miejsc kaźni „na nieludzkiej ziemi”. Więcej, należy oddać prawdę, szacunek i pamięć wszystkim polskim bohaterom. Czy nie wolno nam jednak wynieść się trzeźwo ponad ów naiwny dualizm „dobrych, choć bezsilnych aliantów” i „złych rusków”? Któż bowiem przed wojną „robił lepiej” Niemcom, niż Anglicy? Kto mówił, że nie warto umierać za Gdańsk. Czy służalczość Chamberlaina wobec Hitlera nie powinna była postawić wielkiego znaku zapytania co do „gwarancji brytyjskich”? Czy rzeczywiście warto było? Przelewać w 1940 r. krew za Francję, podczas gdy Petain i tak wiedział co robi? Bić się o Anglię, płacąc za to nie tylko krwią, ale żywą gotówką? Za to ewentualnie, by móc wyewakuować choć ułamek Rodaków uwięzionych w ZSRR, gdy Stalinowi skończyły się w 1941 r. pomysły. A i tak wszystko w końcu tylko po to, by po wojnie iść i zasilać imperialne młyny Commonwealth’u. Inny smaczek – obejrzałem sobie z ciekawości oryginalną Paradę Zwycięstwa z 1945 r. na Placu Czerwonym w Moskwie, kiedy to jeszcze generalicja nie jeździła limuzynami z nagłośnieniem, tylko konno. 24 czerwca przedefilowali przed Generalissimusem również polscy oficerowie. Oczywiście już ci politycznie poprawni, z „demokratycznej Polski” – ot taki bon mot propagandowy. Ale jednak. Kto nie wierzy: https://youtu.be/cGZrbaWMv-M W Londynie to się oczywiście nie udało.

Nie dziwi więc, że tysiące Polaków znajdujących się na terenach pod kontrolą Imperium wybrało opcję Pana Macieja. I nic nie było za darmo, podobnie jak wcześniej mundury, samoloty, okręty – wszystko opłacone z rezerw złota RP ewakuowanych w 1939 r. na czas wojny do… Kanady. Polacy decydujący się na wyjazd za Ocean sami go opłacali – czasami odpracowanie „biletu” w kopalni, fabryce, na farmie, przy budowie linii kolejowych – mogło trwać 2 albo nawet 3 lata. Tych wszystkich ludzi Polska w jakiś sposób straciła – a nie są to tzw. „twarde” straty wojenne. Bo w końcu przeżyli, większość dorobiła się domków z ogrodami, a nawet dacz. Podorastały dobrze wykształcone dzieci. Wielu z tych wiernych Polonusów swoją krwawicą wspierało przez lata Kościół w Polsce, by wspomnieć chociażby Katolicki Uniwersytet Lubelski. A dolar w PRL-u mógł jednak sporo. Komu jednak w ostatecznym rozrachunku posłużyła ich walka, praca, rozczarowania, jak nie Imperium? Czy daleko trzeba szukać współczesnych analogii?

Zapraszam do Księgarni „Klinika Języka”. Kupicie tam film o Polaku, który w Kanadzie stał się przyjacielem Ludów Północy, „Lekarzem Dusz”, biskupem najrozleglejszej diecezji na świecie.



tagi: niemcy  hitler  złoto  niewolnictwo  kanada  churchill  dipisi  chamberlain  sosabowski  polskie siły zbrojne na zachodzie  geriatria 

Globalny
13 lutego 2019 21:09
63     2506    14 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Grzeralts @Globalny
13 lutego 2019 21:30

To byłyby decyzje trudne nawet przy pełnym dostępie do informacji, a oni podejmowali je kompletnie w ciemno.

A film szczerze polecam.

zaloguj się by móc komentować

Globalny @Grzeralts 13 lutego 2019 21:30
13 lutego 2019 21:38

Dzięki za polecenie filmu :-)

A decyzje, owszem, trudne. Więc nie osądzam, nie oceniam poszczególnych osób. Sam ze swoich powodów jestem tu, gdzie jestem. Najbardziej jednak mnie uderzyło wszechstronne działanie imperialnego systemu. Nie zapomnieli nawet o dawnych polskich robotnikach przymusowych. Wielu słyszało może o operacji "Paperclip", w wyniku której byli nazistowcy uczeni budowali dla Amerykanów bomby atomowe, niewidzialne bombowce i rakiety na Księżyc. I włos nikomu z głowy nie spadł, a nawet niektórzy pędzili żywot celebrytów (Werner von Braun). Tymczasem Imperium nie gardziło nawet "drobnymi żuczkami" - sztuka jest sztuka. W ten sposób dawni niewolnicy Niemców stali się swoistym, bo dobrowolnym, łupem wojennym.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Globalny
13 lutego 2019 21:40

A jaka była alternatywa?

Dla obydwu stron.

zaloguj się by móc komentować

Globalny @stanislaw-orda 13 lutego 2019 21:40
13 lutego 2019 21:45

Dipisi mogli zostać w Niemczech.

Polska nie musiała być oddana Stalinowi na pożarcie. Wtedy w ogóle nie byłoby problemu - Polacy w większej liczbie odbudowaliby Polskę, zamiast rozproszeni budować Kanadę etc.

Nazistowscy uczeni mogli zostać osądzeni za pomocnictwo (albo i zbrodnie wojenne - za eksperymnty pseudomedyczne).

Tekst napisałem ze świadomością mechanizmu "opryczniny", który dziś grzeczniej nazywa się "drenażem siły roboczej", czy "drenażem umysłów". Można sie nie zgadzać z Albertem / Waltherem, ale kiedyś uderzył mnie jego wpis z pytaniem, dlaczego ratowano wawelskie arrasy, a nie ewakuowano krakowskich uczonych, zanim zajęli się nimi niemieccy hitlerowcy. Zasób ludzki - oprócz przepływu pieniądza również przepływ osób wiele mówi o tym, kto tak naprawdę rządzi.

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Globalny 13 lutego 2019 21:45
13 lutego 2019 21:53

"mogli", ale nie musieli

"nie musiała" ale mogła

Podobne  figury retoryczne mozma mnożyć w nieskonczoność.

Tylko po co?

zaloguj się by móc komentować

Globalny @stanislaw-orda 13 lutego 2019 21:53
13 lutego 2019 21:58

By wskazać, że nie chodzi o możliwości jako takie tylko o realizację planów politycznych. Dziś ktoś powie - ale przecież po 2004 miliony Polaków nie musiało wyjeżdżać z Polski a teraz trząść się przed brexitem. No nie musiało, ale warunki zostały tak sprofilowane. Sprowadzanie szerokich zjawisk społecznych do osobistych decyzji jest dośc naiwne. Zbudowanie "żelaznej kurtyny" świetnie się przysłużyło zachodniej gospodarce. Czy mam to tłumaczyć jeszcze większymi literami?

zaloguj się by móc komentować

Globalny @stanislaw-orda 13 lutego 2019 21:53
13 lutego 2019 22:00

A i pytanie było "jaka była alternatywa". Więc "mogli", "nie musieli" jest odpowiedzią na pytanie o alternatywę, a nie o fakty.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Globalny
13 lutego 2019 22:01

Dziękuję za tę historię. 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Globalny 13 lutego 2019 21:58
13 lutego 2019 22:03

Żelazna kurtyna,  miejscami nieszczelna,  stworzyła mit cudownego zachodu. Wymarzonego. 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Globalny @Maryla-Sztajer 13 lutego 2019 22:01
13 lutego 2019 22:03

Również dziękuję. Myślę, że wciąż są w świadomości zbiorowej pewne "białe plamy" - wiadomo, kto to byli Bohaterowie Monte Cassino etc. Ale potem co... rozpłynęli się? Jest Polonia Zagraniczna. Ale skąd się Ona wzięła? Ze zrzutów?

zaloguj się by móc komentować

Globalny @Maryla-Sztajer 13 lutego 2019 22:03
13 lutego 2019 22:05

O tak. Pan Tomasz, który mnie tu przyprowadził, dał mi kiedyś do myślenia, pytając:

"Jak to jest, że była 'żelazna kurtyna' - ale samoloty LOT-u do Ameryki latały, ludzie wyjeżdżali, uciekali, emigrowali, a najchętniej ci najbardziej dynamiczni i przedsiębiorczy"... Drenaż panie. Drenaż i oprycznina.

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Globalny 13 lutego 2019 21:38
13 lutego 2019 22:07

Polska w ogóle stała się łupem wojennym. Każdy sobie coś tam wziął. Co mógł.

zaloguj się by móc komentować

Globalny @Grzeralts 13 lutego 2019 22:07
13 lutego 2019 22:17

I miejmy tego świadomość, zanim pójdziemy w narrację, jaka to z nas nędza. No i jakieś wnioski na przyszłość. Choćby ten, że emigracja nie jest najwyższym stadium ewolucji Polaka (piszę jako chwilowy emigrant). I żeby np. z lepszym rozsądkiem dobierać sobie dobrodziejów.

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Globalny 13 lutego 2019 22:03
13 lutego 2019 22:19

Bohaterem spod Monte Casino był ojciec mojej przyjaciółki. 

Harcerz,  przed aresztowaniem. ..po wsypie,  uciekł z Sosnowca na Węgry i finalnie do Palestyny gdzie już był Anders. 

Tobruk, El Alamein..Monte Casino. ..jesxcze coś... Anglia. Z której wrócił z jedną żołnierska torbą chlebakiem z albumikiem mini zdjęć z Egiptu.

 

Tutaj Urząd Bezpieczeństwa. .

.

 

zaloguj się by móc komentować

Globalny @Maryla-Sztajer 13 lutego 2019 22:19
13 lutego 2019 22:21

I może pewnie jeszcze... "do piachu"... W takich "okolicznościach przyrody" budowa kolejnej linii transkanadyjskiej lub wydobycie niklu w Sudbury jawiło się jako "raj utracony". "A miało być tak pięknie"...

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Globalny 13 lutego 2019 22:21
13 lutego 2019 22:28

Nie, po kilku miesiącach wyszedł. Poszedł na studia, jakąś karierę robił lokalną zawodową,..inżynier. 

Myślę że coś im podpisał. Nie wiem. ..to był wyjątkowo porządny człowiek inzynier..

Nie zapytam już. .

.

 

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Maryla-Sztajer 13 lutego 2019 22:28
13 lutego 2019 22:47

Podpisał. ..nie oznacza tutaj TW.

Jakąś lojalkę...

W IPN nic na tych kilku co tak wrócili nic nie ma..To jest sprawdzone. 

Więc tylko oni wiedzieli co przeszli. Rodziny za nimi chodziły zabiegać o wypuszczenie. 

Nikt już od ....20 może lat. .nie żyje. 

.

 

zaloguj się by móc komentować

ApesCornelius @Globalny
13 lutego 2019 23:04

Jak to w życiu, decyzje są trudne. Niewolnictwo w Polsce ma przybierać na sile powiedział sekretarz stanu Pompeo ( wyłudzenie odszkodowania za holocaust).

https://wpolityce.pl/m/polityka/433722-holokaust-i-restytucja-mienia-mowil-o-tym-pompeo

 

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @ApesCornelius 13 lutego 2019 23:04
14 lutego 2019 00:09

przecież że  Netanjahu nie przyjechał ot tak sobie, turystycznie.

zaloguj się by móc komentować

Globalny @Maryla-Sztajer 13 lutego 2019 22:47
14 lutego 2019 01:55

Dużo ludzie rzeczy podpisywali. Np. o paszport. Dziś szuka się podpisów, a organizatorzy łamania psychicznego i moralnego ludzi dalej bezkarni.

zaloguj się by móc komentować

Globalny @ApesCornelius 13 lutego 2019 23:04
14 lutego 2019 01:58

On już sporo rzeczy powiedział jednego dnia jak potłuczony. No ale pewnie za to mu płacą: https://www.pch24.pl/historyczny-odlot-pompeo--sekretarz-stanu-wychwalal-ubeckiego-zbrodniarza,66125,i.html

Trump to chociaż próbował zrobić wrażenie, że zna historię Polski. Pewnie w tym samym celu co j.w.

zaloguj się by móc komentować

Globalny @stanislaw-orda 14 lutego 2019 00:09
14 lutego 2019 01:59

Był taki moment na początku rządów PiS, że współpraca z Iranem nabierała tempa. Miały być nasze inwestycje w ich przemysł stoczniowy i chemiczny. No i komu się to nie podobało?

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @Globalny 13 lutego 2019 22:17
14 lutego 2019 06:10

Obawiam się, że na dobieranie dobrodziejów mamy wpływ niewielki. 

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @stanislaw-orda 14 lutego 2019 00:09
14 lutego 2019 06:12

Myślę, że ten szczyt pokazał całkiem otwarcie, kto jest naszym suwerenem i gdzie siedzi.

zaloguj się by móc komentować


qwerty @Globalny 13 lutego 2019 21:58
14 lutego 2019 08:52

'profilowanie warunków do zachowań' to jest odpowiedź na pytanie o cele;- potrzebne jest: siła roboli, mięso armatnie i kasa, kasa i jeszcze raz kasa no i mity/legendy/miraże/... dla tych co mają być powyższego wypełnieniem

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Grzeralts 13 lutego 2019 22:07
14 lutego 2019 08:54

żartując, to obecnie niewiele sie zmieniło w ideologicznym traktowaniu Państwa o nazwie RP

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @qwerty 14 lutego 2019 08:54
14 lutego 2019 08:55

Ale metody mniej krwawe, trzeba docenić.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Globalny 14 lutego 2019 01:55
14 lutego 2019 08:56

na tym polega odwracanie uwagi, tj. wskazywnie fikcyjnych bytów jako bytów zasadniczych; wizje dekomunizacyjne w RP są tego najlepszym przykładem;- 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Grzeralts 14 lutego 2019 08:55
14 lutego 2019 08:59

fakt, ale patrząc na zdolność do generowania oporu to 'łagodne' relacje/sankcje są dużo gorsze w oddziaływaniu i konsekwencje długoterminowe są rozrostem patologii we wszystkich obszarach życia społecznego

zaloguj się by móc komentować

Grzeralts @qwerty 14 lutego 2019 08:59
14 lutego 2019 09:02

Jednak męczeństwa nie można bliźnim narzucać w imię zmniejszania patologii życia społecznego. 

zaloguj się by móc komentować


stanislaw-orda @qwerty 14 lutego 2019 08:52
14 lutego 2019 09:33

mięso armatnie

system artylerii rakietowej HIMARS funkcjonuje w sprzężeniu z danymi zwiadu satelitarnego (koordynaty celów via system GPS, rzecz jasno odpowiednio zakodowany). Jeśli nie ma sie dostepu do koordynat i klucza do ich rozkodowania system jest slepy.  Można go tylko prezentować na paradach i podobnego rodzaju  fetach.

Czyli ten kto ma koordynaty celu i systemy ich kodowania w systemie HIMARS decyduje w co, kiedy i czy w ogóle będzie się strzelać. Co oznacza, ze terytorium Polski jest traktowane jako baza stacjonowania tego rodzaju uzbrojenia z kosztami jego utrzymania ponoszonymi przez stronę polska. I jeszcze musimy to sobie "kupić"za jakieś niebotyczne pieniądze.

Może to jest rodzaj opłat "holocaustycznych"?

 

zaloguj się by móc komentować

qwerty @stanislaw-orda 14 lutego 2019 09:33
14 lutego 2019 10:21

kasa i frajerzy do obrobienia, ot co

zaloguj się by móc komentować

lchlip @Globalny 13 lutego 2019 21:45
14 lutego 2019 10:21

"...Polska nie musiała być oddana Stalinowi na pożarcie. Wtedy w ogóle nie byłoby problemu - Polacy w większej liczbie odbudowaliby Polskę, zamiast rozproszeni budować Kanadę etc...."

Nie musiała być oddana Stalinowi?

A jak Ty to sobie wyobrażasz? Trzeba było namówić aliantów aby ją wyrwali z łap Stalina?

Tego typu hipotezy nie mają chyba jakiegokolwiek oparcia w ówczesnej sytuacji polityczno-militarnej. Nie mówiąc o przedwojennym nastawieniu do Polski (np. nie będziemy umierać za Gdańsk} o którym sam wspominasz.

 

zaloguj się by móc komentować

ajs @Globalny
14 lutego 2019 11:24

Podobne koleje życia przeszło 2 moich stryjów (młodszych braci mojego dziadka ). Jeden walczył we wrześniu 1939 w 9 Pułku Ułanów Kaniowskich, po kapitulacji udalo mu się wrócic do domu pod Stanisławowem. Drugi stryj był w tym czasie nastolatkiem. W 1942 obaj zostali "zgarnięci" z ulicy w Stanisławowie w czasie łapanki. Starszy stryj przeszedł przez obozy koncentracyjne i na koniec wyzwolenie zastało go w obozie w zachodniej strefie Niemiec. Młodszy stryj jako niepełnoletni, trafił na roboty do bauera w Austrii i tam zastał go koniec wojny.

Oczywiście po wojnie o powrocie do domu pod Stanisławowem nie było mowy - podobnie jak większość Polaków, cała rodzina musiała opuścić ojcowiznę i "wylądowała" ostatecznie na Pomorzu Zachodnim. Bracia dziadka z Niemiec i Austrii nie wrócili - starszy czekał na wizę do USA ale trwało to bardzo długo i w końcu Australijczycy namówili go do wyjazdu do Australii (to był 1947 r.), a młodszy pozostał w Austrii i ożenił się z miejscową dziewczyną. Dużo by tu można było pisać o losach stryjów - jedno tylko powiem, nie było im lekko i różowo na tej obczyźnie. Stryj z Australii tylko raz po wojnie był w Polsce w 1973 r. A ten młodszy chociaż miał bliżej z Austrii - nigdy już do Polski nie przyjechał, a i tak zmarł młodo i tragicznie. Takie to byly losy tego pokolenia...   

 

 

zaloguj się by móc komentować

deszcznocity @ajs 14 lutego 2019 11:24
14 lutego 2019 12:20

A tutaj mozna sobie zobaczyc jak to zycie w Australii po wojnie wygladalo:

https://youtu.be/xKUwBK5iF18

zaloguj się by móc komentować

jestnadzieja @deszcznocity 14 lutego 2019 12:20
14 lutego 2019 15:02

Dziekuje za ten film. Znowu sie czegos dowiedzialam..

zaloguj się by móc komentować

adamo21 @Globalny
14 lutego 2019 15:48

Czy istnieją wcześniej zapisane, przez to 'świeższe' i być może bardziej szczegółowe wspomnienia polskich emigrantów? 

Kilka lat temu wyszła książka śp Marii Jarochowskiej de Kosko o Polkach w Kanadzie - 'Out of the Nest: Polish Women Immigrants in the Twentieth Century' - najpierw po polsku a następnie przetłumaczona na angielski.

zaloguj się by móc komentować

Globalny @ajs 14 lutego 2019 11:24
14 lutego 2019 15:54

Austria została podzielona na strefy okupacyjne, podobnie jak Niemcy. Tyle, że nie doszło do jej ostatecznego podziału, który skończył się w 1955 r. Wiedeń pozostał pastwiskiem szpiegów - w końcu znajdował się w strefie sowieckiej. Przed stanem wojennym Milicja Obywatelska była doposażana w nowoczesne polewaczki do demonstrantów właśnie z "kapitalistycznej" Austrii.

zaloguj się by móc komentować

Globalny @stanislaw-orda 14 lutego 2019 09:33
14 lutego 2019 15:57

Tak samo dzieje się z JASSM, tą drogą zabawką do niszczenia silosów nuklearnych, podwieszaną pod F16. Śmichy-chichy z Polskiej Agencji Kosmicznej, ale to jest taka skromna próba posiadania własnych satelitów wojskowych. Niestety w najbliższej dekadzie marzenie ściętej głowy.

zaloguj się by móc komentować

Globalny @DYNAQ 14 lutego 2019 07:37
14 lutego 2019 16:00

Wygląda na opętanie.

zaloguj się by móc komentować

Globalny @adamo21 14 lutego 2019 15:48
14 lutego 2019 16:04

Jest kilka przynajmniej instytucji zajmujących się losami Polonii, które równiez publikują książki. Polecam np. Ośrodek Badań nad Polonią i Duszpasterstwem Polonijnym KUL.

zaloguj się by móc komentować

Globalny @deszcznocity 14 lutego 2019 12:20
14 lutego 2019 16:07

Dzięki za film! Świetne żywe wspomnienia.

zaloguj się by móc komentować

stanislaw-orda @Globalny 14 lutego 2019 15:57
14 lutego 2019 18:01

Do F-16 Polska dodaje tylko pilotów.

zaloguj się by móc komentować

ajs @deszcznocity 14 lutego 2019 12:20
14 lutego 2019 18:07

Dzięki za film. To tak jak bym słuchał stryja - on właśnie przypłynął do Australii w tej grupie z 1947 r. W 2010 byłem u niego w odwiedzinach, nasłuchałem się jego wspomnień z września'39, z obozów, 2 lata po wojnie w Niemczech i w końcu jak zaczynał w Australii. Tak się złożyło, że miałem okazję być wtedy 1-go sierpnia w Adelajdzie na uroczystej mszy z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego - widziałem tam sporo jeszcze żyjących weteranów z tego pokolenia. Po mszy było spotkanie w Domu Polskim - nigdy tego nie zapomnę! To są wspaniali ludzie, i tylko żal, że już ich coraz mniej... 

 

zaloguj się by móc komentować

ajs @Globalny 14 lutego 2019 15:54
14 lutego 2019 18:10

Tak, pamiętam, że Austrię też podzielili. Młodszy stryj był wywieziony do Karyntii - czyli wg. tej mapy trafił "pod skrzydła" wtedy jeszcze imperium...

zaloguj się by móc komentować

TomaszM @Globalny
14 lutego 2019 22:49

A propo przymusowej pracy w Niemczech w czasie okupacji, znam historię mojej dalekiej cioci, już nieżyjącej.

Młoda dziweczyna, gdzieś w okolicach obecnej granicy pl-ukr (wieś Liski), bodajże w 1940 (a może jeszcze w 39?), dostaje 'zaproszenie' na roboty do niemiec. Łącznie z biletem na pociąg, czas na przygotowanie się - około tydzień.
Ale wszystko 'kultularnie', może się spakować, wziąć walizę, itd.

Była świeżo po ślubie, mąż zaproszenia nie dostał, ale zdecydował się jechać z młodą żoną, więc i mąż bilet na pociąg dostał.
Miejsce docelowe to wieś gdzieś tam pod Obersdorfem. (tam gdzie teraz turniej 4 skoczni). 
Gospodarze, jak się dowiedzieli że mają do czynienia z małżeństwem, dali im osobną izbę (!).
Praca na roli była ciężka, po 10h i więcej dziennie, ale nie było jakiegoś upodlenia, upokorzenia, pastwienia się.
Roboty przymusowe trwały z rok albo dwa, dokładnie nie pamiętam, ale ciocia jeszcze za okupacji 'legalnie' wróciła na swoją lubelską-lwowską wieś.
Jeszcze zdążyła zaliczyć UPA.  Więc były nocne wizyty.
Finalnie jej wieś, 50/50 polsko-'ruska' bo tak oni nazywali ukrainców (przynajmniej do wojny nie używali wtedy takiego słowa jak ukrainiec), została spalona w odwetowej akcji przez polaków z okolicy, bo ktoś z ukrainców poszedł na wołyń.
Ot taka dola, dosyć to pogranicze było skomplikowane.


Mąż niestety zmarł w 43-44, zatruł się wiśniami, kompotem z wiśni, zmarła na jakieś zatrucie pokarmowe.
Przynajmniej taka jest opowieść.

Jeszcze jako ciekawostkę - jak wkroczyli Sowieci, to zrobili zasadzkę na miejscową partyzantkę 'UPA'.
Ciocia mówiłe że oni z UPA to mieli tyle wspólnego że to były ukraińskie chłopaki które po prostu trzymały się razem.

No i pewnej nocy, jak byli wszystcy na miejscowym weselu, sowieci wiedzieli, okrążyli weselników.
Weselnicy bronili się (mieli broń), finalnie wszyscy żywi popełnili samobójstwo, 40 osób.

zaloguj się by móc komentować

Globalny @TomaszM 14 lutego 2019 22:49
15 lutego 2019 07:38

Dziękuję za poruszenie motywu zróżnicowanego traktowania. Kiedy moja Babcia starała się o odszkodowanie za pracę niewolniczą dla hitlerowskich Niemców to wówczas "miła" urzędniczka (chyba własnie z Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie) stwierdziła, że przecież Babcia dobrowolnie tam pojechała...

Otóż w przypadku Babci był to szczyt chamstwa i niesprawiedliwości. Z Gdyni, gdzie uczęszczała do Szkoły Handlowej wyjechała ostatnim pociągiem 31 sierpnia 1939 r. do Łodzi. Wynik walk był jaki był. Pierwsi Niemcy we wsi pojawili się na koniach. Po paru dniach wywieźli pod bronią wszystkich, których uważali za zdolnych do pracy, w tym Babcię - wątłą, drobną dziewiętnastolatkę z majątku pod Łodzią, zapakowali w wagony bydlęce i powieźli do Rzeszy. Na którymś postoju wyskoczyła z butelką po oranżadzie, żeby z jakiejś strugi zaczerpnąć wody. Mało jej nie zastrzelili. Udało się jej, kto mógł w wagonie brał tylko tyle wody, żeby choć usta umoczyć. Na miejscu bauerom kopała torf. Jesień, zima, wiosna, lato. Kto kopał ten wie. Do śmierci uskarżała się na reumatyzm.

Więc może różna polityka była w różnych regionach.

zaloguj się by móc komentować

Globalny @qwerty 14 lutego 2019 08:56
15 lutego 2019 07:58

100% zgoda

Byt fikcyjny: miraż dekomunizacji.

A huty etc. poszło za kilkanaście procent wartości.

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @stanislaw-orda 14 lutego 2019 09:33
15 lutego 2019 15:40

Ależ proszę pana tak funkcjonuje całe NATO. Belgia kupuje aż 34 samolotów F-35. Jeśli, kto choć trochę orientuje się w charakterystyce tych samolotów, to przecież wie,  że te samoloty nie nadają się do obrony własnego terytorium. One służą do "głębokiej penetracji obrony przeciwnika".

Funkcja NATO obecnie jest podobna do roli wojsk sprzymierzonych w strarożytnym Rzymie. To jest armia opłacana na koszt miejscowego podatnika, która ma wspomagać USA w globalnych rozgrywkach. Nasi piloci z F-16 non stop dyżurują na Bliskim Wschodzie, aby "zdobywać doświadczenie".

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @Globalny
15 lutego 2019 15:57

Jeśli mogę dorzucę swoje trzy grosze. Myślę, że w polskim Kościele problem emigracji jest trochę traktowany po macoszemu. Chcieli to wyjechali. Niech się uczą języków, przecież i tam kościół jest. Kard. Hlond dobrze rozumiał ten problem. 

Czasami też niesprawiedliwie traktuje się księży, którzy tam pojechali, kwitując, że pojechali za łatwym chlebem. Pomijając motywy, to czytając tutaj różne emigranckie wspomnienia uważam, że otoczenie naszej emigracji polską, katolicką opieką duszpasterską jest polską racją stanu.

To się wróci z nawiązką w rozmaitej postaci nie mówiąc o tym, że jest to uczynek miłosierdzia. Spowiadałem parę razy Polaków na emigracji, to było niesamowite doświadczenie. Dla tych ludzi ta spowiedź w polskim języku u pobratymca - swojego księdza, to była jak powrót na chwilę do domu ojca i matki, gdzie mogli zrzucić swój ciężar i odejść usprawiedliwieni. Jest to wymiar, którego w Polsce nie ma, bo tutaj pomimo wszystko jesteśmy u siebie.

zaloguj się by móc komentować

Globalny @mniszysko 15 lutego 2019 15:57
15 lutego 2019 16:19

Bóg zapłać za dorzucenie, zawsze z wielką chęcią czytam Ojca uwagi.

Dla Emigracji mamy Chrystusowców, wcześniej tę rolę podjęli Zmartwychwstańcy (Włosi mają np. swoich Scalabrinich). Myślę, że jeszcze wśród niektórych biskupów mógł pokutować mit wysokiego kursu dolara i łatwego życia. Na pewno w porównaniu z PRL Zachód wydawał się rajem. A emigranci nie narzekali, żeby ich rodacy nie wyśmiewali. Dzisiaj niestety spadek powołań nie pozwala na wielkie manewry. Tak, że ja też wkrótce wracam do Polski, bo ponoć i u nas w Diecezji księży zaczyna brakować...

Ps. Były kapelan Abpa Gocłowskiego się odnalazł... W Fundacji Lecha Kaczyńskiego. Nic mnie już chyba nie zdziwi.

zaloguj się by móc komentować

Globalny @stanislaw-orda 14 lutego 2019 09:25
15 lutego 2019 16:27

Cześć odpowiedzi znajduje się w Pańskim artykule "Tryptyk patriotyczny". Wielka była naiwność naszych elit i fatalne dowodzenie armią. Co nie zmienia faktu podłej polityki brytyjskiej.

zaloguj się by móc komentować

Kuldahrus @Globalny
15 lutego 2019 17:51

" Czy daleko trzeba szukać współczesnych analogii?"

Nie trzeba, szczególnie kiedy człowiek stoi przed dylematem - emigracja, czy wegetacja na miejscu. Miejmy nadzieję, że niedługo nastąpi zmiana na lepsze na miejscu, a nie kolejne "otwarcie nowych rynków pracy" za granicą.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Globalny 15 lutego 2019 07:58
15 lutego 2019 19:56

to wynika m.in. z doktryny, że Państwo to nie obywatele i ich mienie też do Państwa sie nie zalicza;  a pojęcie mienia wspólnego/wspólnoty uważa się za relikt socjalizmu/komunizmu; i jak zawsze w tle są pojęcia podstawowe: własność, prawo, państwo, władza z wyboru, etc;

zaloguj się by móc komentować

qwerty @Kuldahrus 15 lutego 2019 17:51
15 lutego 2019 20:02

zmiana na lepsze? a na czym ta zmiana ma polegać? mam na biurku nowatorskie argumentacje urzędów skarbowych/prokuratur/sądów/.. i widac czytelną doktrynę: ukradzionej złotówki nie oddamy nigdy a każdy kto coś ma to będzie okradziony - lepiej być żywym i biednym [gdziekolwiek] niż żywić nadzieję na zmiany na tzw. lepsze jako niewolnik III kategorii

zaloguj się by móc komentować

Paris @Globalny 15 lutego 2019 16:19
15 lutego 2019 20:06

Zdziwi, zdziwi, prosze Globalnego...

... i to jeszcze nie jedno... a le ja nie o tym chcialam...

... chcialam napisac, ze bardzo sie ciesze, ze Globalny wraca do Ojczyzny  !!!  Zrozumialam po swojej tulaczce we Francji, ze Polakow miejsce jest w Polsce...  nigdzie indziej...  nic tam po nas  !!!

zaloguj się by móc komentować

Maryla-Sztajer @Globalny 15 lutego 2019 16:19
15 lutego 2019 21:36

Bardzo bardzo się cieszę z takich decyzji. ..wszyscy jesteście tu potrzebni. Kapłani rozumni... 

Tutaj pracy wiele. 

Serdecznie pozdrawiam 

.

 

zaloguj się by móc komentować

Globalny @Globalny
16 lutego 2019 00:41

Dziękuję za życzliwe słowa.

PS. Ptaszki ćwierkają, że nas właśnie PiS pakuje w nadchodzącą wielkimi krokami wojnę z Iranem. Być może dostaliśmy propozycję wojny zastępczej nie do odrzucenia: albo Rosja vs. Kraje Bałtyckie i Polska, albo Rosja na podwórku irańskim. 2020 może być niewesoły. Również w Ameryce, jeśli Rosja zacznie coś odpalać przez ocean jako Iran. Do koalicji oprócz Polski zgłosiła się Australia i część Międzymorza...

zaloguj się by móc komentować

Paris @Globalny 16 lutego 2019 00:41
16 lutego 2019 01:41

Wojna...

... to najlepszy sposob zeby zlupic doszczetnie ludzi, a garstce cwaniakow obrosnac w fortuny - nie napisze z czego wziete... wytworzyc jeszcze wiekszy bajzel, bo w "metnej wodzie najlepiej ryby sie lapie" i uciec przed odpowiedzialnoscia, juz ten TLUK  Pompeo "zasygnalizowal" struganie "zelaznej kurtyny" z Rosja - zapewne tylko po to aby robic z "groznym" Putinem jeszcze lepsze interesy niz dotychczas...

... dobrze znamy te stare jak swiat zlodziejskie numery z niejednego wpisu, z tego portalu.  Za tydzien "nasz" bankster Morawiecki jedzie z rewizyta do Bibi... zobaczymy jaka ciemnote bedzie wciskac narodowi... z wizyta przybywa prezydent Grzybowska z Litwy... "slonce" Francji tez ma przybyc...

... takze knuja te psybraty przeciwko nam... to widac jak na dloni, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. 

zaloguj się by móc komentować

mniszysko @Globalny 16 lutego 2019 00:41
16 lutego 2019 10:52

Jeśli jest tak jak ksiądz pisze, to zaczynam rozumieć (co nie oznacza rozgrzeszenia!) nasz rząd w Warszawie..

 Nie pomyślałem o takiej propozycji nie do odrzucenia, eh!

zaloguj się by móc komentować

Globalny @mniszysko 16 lutego 2019 10:52
16 lutego 2019 14:09

Spotkałem się kiedyś z terminem "wojna zastępcza" - jak Korea czy Wietnam. W Europie grozi nam to samo - wejść do Matuszki nikt się raczej nie nie podejmie, ale poprztykać się na obrzeżach naszym kosztem (vide doktryna Jaruzelskiego) to i owszem. Do myślenia dało mi wycofanie USA z Syrii - takie odsłonięcie hetmana - macie tutaj swobodę, bo IL uznał, że ogródek na Wschodzie już dość zaorany, to teraz czas na grubego zwierza. No to się zbroimy -  w artylerię do naparzania z przedmieść Teheranu. A w Redzikowie tarcza jeszcze niegotowa...

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować